Kiedy chodziłam do szkoły, edukacja seksualna praktycznie nie istniała. Ukończyłam naukę w 2010 roku i najważniejsze, co z tej dziedziny wyniosłam, według przedstawianej nam kolejności, obejmowało: jak nie zajść w ciążę, jak nie złapać choroby wenerycznej oraz jak odróżniać moje intymne części ciała od ich męskich odpowiedników.

Siedem lat później niewiele się zmieniło. Choć niektóre szkoły zapewniają otwartą i szczerą edukację seksualną, podkreślając znaczenie szacunku i zgody, to wiele innych naucza jedynie anatomii i bezpieczeństwa lub całkowicie unika tematu. Powszechne występowanie napaści na tle seksualnym udowadnia, że stricte biologiczne podejście w wychowaniu seksualnym nie wystarcza.

Ucieszyłam się więc, gdy zobaczyłam ostatnio opublikowany w Teen Vogue artykuł pt. „Seks analny: co musisz wiedzieć”. Jego autorka, Gigi Engle, zajmująca się wychowaniem seksualnym, opisała go jako „podstawy seksu analnego dla nastolatków, początkujących i wszystkich zainteresowanych” oraz położyła nacisk na kwestie zgody i przyjemności w sposób nie skupiający się zerojedynkowo na istocie tożsamości płciowej.

Nie dziwi jednak fakt, że artykuł spotkał się z dużą dozą krytyki w Internecie. Na Twitterze wielu rodziców wyraziło swoje oburzenie i zniesmaczenie, że ich dzieci będą narażone na takie „śmieci”, a jedna z kobiet posunęła się nawet do opublikowania filmiku z hasztagiem #DokopaćTeenVogue, w którym pali kopię tego pisma.

Taka reakcja ukazuje całkowity brak zrozumienia życia seksualnego i doświadczeń współczesnej młodzieży.

Dawno minęły już czasy ukrywania Playboy’a pod łóżkiem lub rozrywania zapieczętowanej części magazynu Dolly, by poczytać o nieszczęśliwych wypadkach przy okresie. Obecnie pornografia jest łatwo dostępna dla wszystkich.

Badanie przeprowadzone w 2013 r. w Wielkiej Brytanii wykazało, że średni wiek pierwszego kontaktu z pornografią internetową wynosi 11 lat, a stowarzyszenie lekarzy skupione w Royal Australian College przedstawiło wyniki swojej ankiety, według której treści seksualne w Internecie widziało 28% dzieci w wieku od 9 do 16 lat i już 73% w wieku 15-16 lat.
Oznacza to, że wiele dzieci może dowiedzieć się i uczyć o seksie właśnie poprzez pornografię, której zdecydowana większość obejmuje werbalną i fizyczną agresję wobec kobiet.
W istocie, według jednej z brytyjskich ankiet, 100% 15-letnich chłopców i 80% 15-letnich dziewcząt wyznało, że spotkali się z „agresywną i poniżającą pornografią internetową, zazwyczaj zanim sami mieli swoje pierwsze doświadczenia seksualne”.

Nie powinno być zatem zaskoczeniem, że jesteśmy świadkami wzrastającej częstotliwości napaści na tle seksualnym wśród młodych ludzi. Według danych australijskiego Urzędu Statystycznego liczba młodych ludzi poniżej 20 roku życia, którzy dokonali napaści seksualnych, wzrosła między latami 2008-09 i 2013-14 o ponad 20%.

Choć australijskie uniwersytety podjęły kroki, by „zapobiegać i przeciwdziałać napaściom seksualnym i molestowaniu” poprzez ich kampanię „Szacunek. Teraz. Zawsze”, to jest to za mało i za późno.

Całe lata w okresie, który prawdopodobnie najbardziej kształtuje przyszłe życie dzieci, chronimy je przed rzeczywistością relacji seksualnych, a później mamy nadzieję, że kilka kampanii z hasłem „nie znaczy nie” i zasady bezpiecznego seksu wpłyną na zachowanie 18-latków.

Wszyscy od najmłodszych lat powinni być nauczani o przyzwoleniu seksualnym, przyjemności i szacunku. Jak zauważyła dr Lauren Rosewarne, wykładowczyni w dziedzinie gender i polityki z Uniwersytetu w Melbourne: „Skoro dziesięć lat to teraz przeciętny wiek, w którym ma się pierwszy kontakt z porno, to powinniśmy zaczynać edukację seksualną przy dziewięciu”.

Przypadek Luke’a Lazarusa jest szokującym dowodem na to, jak ważne jest, by młodzi ludzie otrzymywali gruntowną wiedzę na temat aktywności seksualnych i przyzwolenia.

Lazarus został najpierw skazany za gwałt analny na 18-letniej kobiecie, którego dokonał w 2013r. na zewnątrz klubu należącego do jego ojca. Odbył karę 11 miesięcy z zasądzonych trzech lat, po czym został uniewinniony w wyniku ponownego rozpatrzenia sprawy. Sędzia doszedł do wniosku, że Lazarus mógł mieć powody, by sądzić, że skarżąca „zgodziła się na stosunek analny”, mimo, że wcześniej w czasie procesu przyjął, iż nie uważa ona, że wyraziła zgodę.

Chociaż takie rozczarowujące decyzje podejmowane są aż zbyt często, to wciąż dziwią mnie ich rezultaty. Pomimo, że skarżąca była pod wpływem alkoholu, była dziewicą, nie wyraziła zgody i została analnie zgwałcona w alejce, to sędzia wciąż mógł uznać, że Lazarus miał mocne podstawy, by wierzyć, że pozywająca wyraziła zgodę.

Jak możemy oczekiwać, że te skutki ulegną zmianie, skoro jest tak mało edukacji o przyzwoleniu seksualnym i przyjemności?

Za radykalną zmianą naszego systemu edukacji seksualnej przemawiają nie tylko przypadki jak ten lub powyższe statystyki. Z opublikowanego w zeszłym roku raportu wynika, że sami uczniowie zaczynają więcej myśleć o edukacji seksualnej i są przekonani, że takie zajęcia powinny być czymś więcej niż lekcją biologii.

Jak twierdzi raport: „Uczniowie byli zainteresowani czymś więcej niż tylko biologią seksu lub typową pogadanką o bezpiecznych zachowaniach seksualnych; chcieli dowiedzieć się czegoś o miłości, wchodzeniu w relacje, różnorodności płciowej, rozstaniach, przemocy w związkach, przyjemności seksualnej oraz wielu innych tematach”.

W tym kontekście należy uczyć młodych ludzi nie tylko tego jak odmawiać zgody, ale też jak o nią prosić i jak rozpoznawać kiedy się ją otrzymało lub nie. Musi to uwzględniać omówienie nie tylko zgody werbalnej, ale także innych jej form, jak np. mowa ciała.

O ile tego rodzaju informacje nie są rozpowszechniane w szkołach, o tyle dla dzieci i młodzieży muszą istnieć inne możliwości dostępu do takiej edukacji seksualnej, która nie ogranicza się jedynie do wiedzy o biologii oraz sposobach zapobiegania ciąży i chorobom przenoszonym drogą płciową.

Choć można uważać, że przewodnik krok-po-kroku do seksu analnego to przesada, to nadrzędne założenia artykułu Gigi Engle dla Teen Vogue wypełniają kluczowe i zwykle ignorowane luki w edukacji seksualnej.
Przede wszystkim, artykuł podkreśla znaczenie dialogu i „entuzjastycznego przyzwolenia” przed podjęciem jakiejkolwiek aktywności seksualnej ujmując to w proste słowa: „Zgoda jest konieczna dla obydwu stron, by mogły cieszyć się doświadczeniem”.

Artykuł opisuje też jak odbywać bezpieczny i przyjemny seks analny, tj. nie pod wpływem alkoholu i w alejce za klubem nocnym. Pani Engle pisze, że należy „zaczynać powoli” i używać lubrykantu, by seks analny był „komfortowy i bezpieczny”. Na przestrzeni całego artykułu autorka używa języka obejmującego osoby transgender, obupłciowe i o niebinarnej tożsamości płciowej.

Dzięki temu, artykuł ten nie tylko przybliża młodzieży kwestie, których chęć zrozumienia jasno wyrazili, ale oferuje też taką perspektywę edukacyjną, której na co dzień brakuje w ich życiu.

I chociaż wiele szkół wciąż trzyma się archaicznych programów edukacji seksualnej, mogę tylko mieć nadzieję, że Teen Vogue przedstawi nam więcej podobnych artykułów, umożliwiając w ten sposób dzieciom i młodzieży lepsze zrozumienie seksu, niż to, które wynoszą z pornografii.

Autor: Ruby Schwartz

Link do oryginału: http://www.smh.com.au/lifestyle/news-and-views/opinion/we-cant-afford-to-be-shy-about-sex-education–or-porn-will-fill-in-the-gaps-20170801-gxn268.html